Podroż szlakiem najtańszych wyrobów tytoniowych – „Jadąc do Babadag” Andrzeja Stasiuka.

Interpretując dane dzieła lub ich fragmenty z perspektywy postkolonialnej należy dążyć do zrozumienia i zanalizowania różnego typu zjawisk kulturowych związanych z kolonizacją i ulokowania ich w rozmaitych układach odniesień. Tego typu spojrzenie na utwory literackie zakłada, że kolonizacja (a szczególnie jej doświadczenie) miała istotny wpływ na kształtowanie obrazu rzeczywistości, przedstawianego zarówno przez pisarzy imperium, jak i przez tych twórców, którzy reprezentują narody i społeczności podporządkowane jakiemuś potężniejszemu (pod różnymi względami) państwu.

Andrzej Stasiuk w książce Jadąc do Babadag opisuje swoją podróż szlakiem najtańszych wyrobów tytoniowych. Podróż przebiegającą przez ruiny industrialnego świata, który przetrwał raptem sto lat, i nawet jeśli ktoś go odbuduje, to i tak będzie nosił w sobie własną zagładę.  Mija i opisuje te państwa, o których się zapomina – bo co poza chaosem albo zmianami pogody może nadejść z „tamtego” świata? Ten obraz krajów, z którymi człowiek chce się związać, jednak nie ma z czym – ani w ich teraźniejszości, ani w czasie przeszłym nie znajduje bowiem niczego rzeczywistego – jest równocześnie obrazem krajów, w których „jutro” właściwie nigdy nie nadchodzi, bo zatrzymuje się w dalekich krajach znęcone ich powabem, przekupione, a może po prostu zmęczone.

Wpływ kolonializmu na przestrzeń opisywaną przez Stasiuka dostrzegalny jest w następującym fragmencie:

Wokół nie było nic, jak okiem sięgnąć. Czarne druty trakcji przepadały w bezkresie suchych wypalonych pól i wiał wiatr. Wokół budynku stacji kręcili się strażnicy w słowackich i węgierskich mundurach. Tak musiały wyglądać dawne granice na peryferiach świata, czyli Europy: pustka, wiatr i garnizony, gdzie czeka się na coś, może na wroga, i gdy ten latami się nie zjawia, z nudów strzela się sobie w łeb.

Są to kraje, których historia napisana jest krwią bohaterów – ludzi, którzy przemierzali swoją ziemię w pańskich strojach, z pańską bronią, na pańskich koniach, by ponieść później ostateczną klęskę. Tych, którzy walczyli o uwolnienie swojego państwa od kolonizatora, ścinano lub wieszano. Stasiuk pisze więc o poganiaczach bydła, pastuchach i chłopach, którzy próbowali chociaż na chwilę sięgnąć po los swoich panów i zarządzać własnym życiem, cudzym bogactwem i przemocą. Te kraje tak bardzo przyzwyczajone są do kontroli i konieczności walki o swoje prawa i o wolność, że trwają w bezustannym poczuciu zagrożenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *