Polskie społeczeństwo – zero kultury, czyste chamstwo bez sztucznych barwników. O „Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”

Gdy w 2002 roku ukazała się powieść Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną, publika zawrzała. Część była oburzona niezwykle wulgarnym językiem, pozostali czytelnicy zachwycali się z kolei talentem kilkunastoletniej, debiutującej pisarki z Wejherowa, która w niezwykle trafny i bardzo dosadny sposób przedstawiła obraz polskiego społeczeństwa. Dorota Masłowska w Wojnie polsko-ruskiej starała się ukazać polskie realia i młode polskie pokolenie w sposób najbardziej oddający ówczesną rzeczywistość. W swojej powieści umieszcza ona robotników, narkomanów, dresiarzy, zagubione nastolatki, biznesmanów, anarchistów, konserwatystów, osoby o poglądach lewicowych i tych, którzy bardziej skłaniają się ku prawicy. Obok siebie żyją nacjonaliści, liberałowie i socjaliści. Najciekawsza jest rzecz jasna postać Silnego, który jest jakby złożony z kilku odrębnych, skrajnych wobec siebie tożsamości. Powieść ta stanowi nadrealistyczną alegorię polskiej tożsamości narodowej w rzeczywistości małego miasta. Tę rzeczywistość opisywano na początku XXI wieku tylko w gazetowej publicystyce czy reportażu – czyli z zewnątrz. W Wojnie polsko-ruskiej opisana ona została z perspektywy tępego muła, dla którego istnieje tylko świat atawistycznych popędów i migających obrazów – telewizyjnych spotów albo amfetaminowych zwidów.

Godny uwagi jest w moim odczuciu świat przedstawiony i sposób jego ukształtowania. Miasto, w którym toczy się akcja, jest w odczuciu Silnego zbudowane ze styropianu, tektury i waty szklanej. Wszystko jest złudzeniem i staje się coraz bardziej takie samo – kobiety, mężczyźni, dzieci, zwierzęta zlewają się w jednolitą masę. Bohaterowie powieści wciąż wspominają ponadto o toczącej się od niedawna w mieście wojnie z Ruskami pod flagą biało-czerwoną. Społeczność żyje w przekonaniu, że Rosjanie chcą wycofać Polaków z ich państwa i założyć na ich ziemiach państwo rosyjskie, zamykając uprzednio wszystkie szkoły, urzędy i zabijając w szpitalach wszystkie polskie noworodki. Sprawia to, że w świecie, który opisuje Masłowska, bohaterowie żyją w permanentnym poczuciu zagrożenia i budzą się co rano przepełnieni niepewnością – bo co, jeżeli pod ich nieobecność rozegrała się decydująca bitwa i świat jest już inny, niż przedtem?

Wszyscy czują, że sytuacja gospodarcza w państwie jest „zdecydowanie na nie”. W kraju, w którym przyszło żyć bohaterom Masłowskiej, nie ma dla nich przyszłości ani choćby cienia szansy na lepsze jutro. Nawet miłość nie ma w nim szans rozwoju, a przemoc jest wszechobecna. W Polsce z początku XXI wieku „człowiek człowiekowi wilkiem”, właściwie na każdym kroku można zostać uderzonym lub zabitym.

W Wojnie polsko-ruskiej oglądamy świat z perspektywy Silnego, który będąc wciąż pod wpływem narkotyków nie jest często w stanie odróżnić, co jest rzeczywiste, a co – jedynie jego urojeniem. Masłowska, w moim odczuciu, w sposób niezwykle realistyczny, oddała chaos, panujący w głowie człowieka uzależnionego od substancji psychoaktywnych oraz splątane myśli i przeżycia takiej osoby. Język, którego używa Silny, przepełniony jest wulgaryzmami, błędami gramatycznymi, slangiem młodzieżowym oraz nietypowymi zestawieniami  słownymi. Podczas lektury Wojny polsko-ruskiej, byłam pełna podziwu – zaskakujące jest bowiem dla mnie to, że Masłowska, będąc nastolatką, była jednocześnie tak bystrym obserwatorem współczesności. Obserwatorem bardzo dobrze znającym życie.

Autorka Wojny polsko-ruskiej w oryginalny sposób kpi z zachowań społecznych typowych dla początków XXI wieku. W świecie opisanym w powieści, będącym literackim obrazem miejskiego blokowiska, dawno pogubiły się wartości. Niebezpieczeństwo czyha na obywateli na każdym rogu, dziewczyny kradną ze sklepów kosmetyki i ubrania, nastolatkowie są w stanie zrobić wszystko dla pieniędzy na amfetaminę, a do tego wszystkiego dochodzą „ruscy złodzieje”, okradający Polaków z banderoli i nikotyny. Z powieści tej wypływa seksizm, chamstwo i nacjonalizm – i to wszystko mieści się w obrębie krytyki Masłowskiej. Autorka krytykuje również konsumpcjonizm, którym ogarnięte jest społeczeństwo polskie. Główny bohater, w zasadzie jak całe pokolenie „wciąga” – Silny z pewnym umiarem, Magda bez niego, a Arleta nawet się nie trudzi, by przyjrzeć się temu, po co sięga. Z tego towarzystwa wyłamują się jedynie Ala i Andżela – obie wyobcowane, wyróżniające się, osamotnione w wyznawanych wartościach.

Przedmiotem krytyki Masłowskiej staje się ponowoczesne ciało, będące przede wszystkim odbiorcą wrażeń. Ciało to spożywa i trawi przeżycia, staje się narzędziem przyjemności. Bohaterowie Wojny polsko-ruskiej nastrojeni są na absorpcję przyjemności – seksualnych, gastronomicznych, wzrokowych czy słuchowych. Masłowska mówi także o polskich kompleksach, o poczuciu niższości względem Zachodu, który jest znieważany i wyszydzany przez bohaterów powieści. Silny powtarza, że Zachód śmierdzi, ma zniszczone środowisko, które zaśmieca różnymi związkami nienaturalnymi, a ponadto jest miejscem, w którym panują „żydobójcy”, „robotnikobójcy” i zwykli, bezwzględni mordercy.

Uważam, że po przeczytaniu Wojny polsko-ruskiej przesłuchanie wydanej przez Masłowską płyty pt.: Społeczeństwo jest niemiłe jest niejako… obowiązkiem. Dlaczego mielibyśmy odmawiać sobie przyjemności zetknięcia się po raz kolejny z jakże typowym dla tej autorki stylem, opartym na wyjątkowej, ironicznej stylistyce? Utwory składające się na tę płytę przedstawiają, podobnie jak Wojna polsko-ruska, świat balansujący na granicy absurdu – po lesie zamiast zwierząt chodzą kobiety, chcące sprzedać swoje usta przypadkowym, przejeżdżającym kierowcom. Ulicami miast przemieszczają się kobiety wiozące w wózkach śmieci zamiast dzieci, a na rogu czeka na nie nagi, owinięty jedynie płaszczem mężczyzna, czekający rozpaczliwie na kogoś, przed kim mógłby się obnażyć.

Te dwa projekty artystyczne Masłowskiej łączy pewna doza ironii i dystansu. W utworach muzycznych tej pisarki ujawnia się jej wyjątkowy zmysł literacki i humor wyrażający się przede wszystkim w języku. Zarówno podczas lektury Wojny polsko-ruskiej, jak i podczas słuchania płyty: „Społeczeństwo jest niemiłe” odbiorca zastanawia się momentami: czy to jeszcze sztuka, czy już jedynie bełkot? Odpowiedź, szczególnie po dłuższym kontakcie z twórczością Masłowskiej, jest jednak jasna: jest to sztuka, w dodatku taka, która stoi na najwyższym poziomie i szybko się nie zestarzeje.

Komentarze “Polskie społeczeństwo – zero kultury, czyste chamstwo bez sztucznych barwników. O „Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”

  1. Uff, przeczytałem 😉

    Co do samej książki – zawsze byłem dość sceptycznie nastawiony wobec sztuki, której głównym zabiegiem artystycznym jest „uderzyć jak najmocniej w łeb, najlepiej czymś twardym”. Tzn z jednej strony rozumiem że można w czymś takim smakować (szczególnie kiedy warsztat jest na wysokim poziomie) a z drugiej się zastanawiam – czy obcowanie z tego typu dziełami nie odbiera nam codziennej wrażliwości?

    PS Nie chcę tutaj mieszać w Twojej koncepcji prowadzenie bloga, ale przyznam szczerze że czcionka nie ułatwia czytania i jak dla mnie dość mocno męczy wzrok (tak, że za pierwszym podejściem odpuściłem czytanie jak ją zobaczyłem).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *